niedziela, 24 maja 2015

Taki oglądacz i nieogar - co pokazuje koniec roku szkolenego

Hej!
Znowu taki dziwny post.
Rozmarzona.
Nieogarnięta. 
Szczęśliwa.
Rozbawiona.

Taka jestem teraz. Dlaczego? Nie wiem. Codziennie myślę o tym jak to będzie fajnie, kiedy nastąpi to, to i to. Mało tego! Ciągle o tym gadam. Zastanawiam się czy moja paplanina ma sens... Dobra zostawmy ten temat :D .

No i właśnie. Mam tyle czasu, a piszę po nocach. Ale to dopiero przedsmak tego, co będzie w wrześniu - konkurs przedmiotowy. To takie ważne, wspaniałe, wielkie. Jak będę laureatką, to zmienię wygląd bloga. Na taki profesjonalny.

Zapewne we wrześniu będzie mało postów. W październiku, listopadzie też. Najprawdopodobniej grudzień da chwilę wytchnienia. A potem styczeń... Wówczas rocznikowo będę miała trzynaście lat... Jak ten czas szybko leci... 

Zauważyłam też, że wiele bloggerek robi posty o dzieciństwie, jakie to ono było wspaniałe. Natomiast ja nie wyrwałam się z niego w żadnym stopniu. Myślę też, że prędko to nie nastąpi. To chyba dobrze. Moje rówieśniczki mają inne zainteresowania, zajęcia, sposób spędzania czasu wolnego, a nawet organizację i styl życia. Taki bardziej przybliżony do nastolatek.

Ja się wyróżniam :D , to dobrze, bo dzięki temu jestem na wyjątkowym miejscu w klasie, szkole. Takim MOIM, niczyim innym. Wspaniałym. 

Jakie refleksje... Jednak w rzeczywistości nie myślę o poważnych rzeczach. Moje plany na gimnazjum są tak sprecyzowane, że aż wcale. Zamierzam zgłosić się do wszystkich, które przypadną mi do gustu, a wyboru dokonać potem. 

Nie zdarza mi się myśleć poważnie. Wszystko traktuję tak... na luzie. Moje nerwy są rzadkością. Żyję spontanicznie, nie planuję. W styczniu przez tydzień prowadziłam kalendarz... To byłnajgorszy tydzień mojego życia. Tak robiłam, że prawie się zarobiłam :D

Żyj spontanicznie, spełniaj marzenia, a będzie OK :D



A tak swoją drogą, to dzisiaj przewróciłam się na rolkach i mam prawdziwy BÓL DUPY :D Haha!


Pozdrawiam!
~Zuzu

środa, 20 maja 2015

Wycieczka

Hej!
Dzisiaj mam dla Was post o wycieczce. Zapraszam!

Zacznijmy od zbiórki- 5:45. Taa... Znając naszą klasę, wydawałoby się, że wszyscy się spóźnią, a tu takie BUM! Nie spóźnił się nikt. No, może z wyjątkiem nauczycieli.


Cóż, co  do jazdy autokarem mogę powiedzieć dwie  historie, bo to, co działo się z przodu, przy nauczycielach, a to, co z tyłu, z dala od nich - to dwa różne światy. Z przodu - czytanie, spanie, grzeczne słuchanie cichej muzyki, spokój, rozmawianie z nauczycielami, lub ciche rozmowy z koleżanką.


Z tyłu - głupawka, jedzenie zabronionych czipsów, wstawanie z miejsc, muzyka na full, wrzask.
Ja i moja przyjaciółka siedziałyśmy najpierw z przodu, potem przesiadłyśmy się do tyłu ( nauczycielka chciała się zamienić :O ). I mówię z pełnym przekonaniem - z tyłu NAJLEPIEJ!
Z przodu jest nudno, z tyłu MEGA!


Pierwszym miejscem, które odwiedziliśmy, był Żuraw w Gdańsku. Zwiedzaliśmy jakieś Morskie Muzeum. Jedna część znajdowała się w Żurawiu, druga, nowoczesna, w budynku obok. Najlepiej było w interaktywnej sali. Stał tam statek, a także " magazyn " z plastikowymi owocami. Część klasy miała bazę na statku, a druga część w magazynie. Ja należałam do magazynowców :D. 


Drużyna ze statku pokradła nam owoce, a potem my je odbiliśmy :D. Niestety, statek zaczął się trząść, nauczyciele na nas nawrzeszczeli. Poszliśmy stamtąd. Później udaliśmy się do kościoła Najświętszej Marii Panny. Jako, że mam lęk wysokości zostałam na dole. Miałam dwójkę towarzyszy. 


Zostałam z Wojtkiem i Martyną. Chodziliśmy po kościele, potem usiedliśmy w ławce, rozmawialiśmy. Po jakimś czasie musieliśmy się gdzieś przesiąść, bo przyszły jakieś staruszki z Niemiec. 


Później mieliśmy czas wolny, a potem pojechaliśmy do fokarium. Następnie pojechaliśmy do Chłapowa, miejsca, w którym spaliśmy. Jak to określiła Natalia:
" Gdyby przyjechał tam sanepid, z pewnością zamknięto by ośrodek".
Robaki na oknie przy wejściu, brak prądu w niektórych pokojach, grzyb pod prysznicem, brak światła w łazience.


Później poszliśmy na obiado-kolację. Siedziałam z genialnymi chłopakami - BEKA BYŁA. Zacytuję ich dialog podczas jedzenia zupy.

- Uuuu, Fiflun, ale będą rewolucje jak to zjem!
- Really?
- No, tak tak, Ksawier!
- Ej, lol. Wiśnia, idź ukraść chleb, bo się tym nie najem.
- O kurde, zaczynają się rewolucje!!!
- Fiflun, idź do pani powiedzieć, żę musimy wracać, bo Wiśnia się poszcza!

To tylko kawałek tego dialogu. Po prostu THE BEST.


Potem poszliśmy na plażę, gdzie dziewczyny z A rozwaliły klif (tia) i dostały uwagę. Bawiliśmy się w "uwaga człowiek". Potem wróciliśmy do hotelu. Nauczyciele w tajemnicy przed panią od historii przesunęli ciszę nocną na 00:00. Zaryzykowałam dostanie uwagi, i razem z koleżankami z innego pokoju poszłyśmy do pokoju kolejnych koleżanek, który mieścił się piętro niżej. Siedziałyśmy, rozmawiałyśmy. Gdy usłyszałyśmy na korytarzu na dole ( drzwi totalnie niedźwiękoszczelne) usłyszałyśmy panią od historii, wszystkie pobiegłyśmy do mojego pokoju. Okazało się, że do Martyny i Olgi przyszły już dwie Wiktorie :) .


I tak wszystkie dziewczyny z klasy znalazły się w naszym pokoju. Marta zostawiła swojego iPhone'a, żeby u nas się ładował, bo w jej pokoju nie było prądu. Chwilkę się nim pobawiłam *.* . Nauczyciele zabrali nam telefony kiedy się kąpałam. 


Rano pani powiedziała nam, że nasz kolega, kiedy go budziła, powiedział ( zrobię białą czcionkę Ci, którzy chcą przeczytać - zaznaczają):
-Chuj Ci w dupę!
Przepraszam za wulgaryzmy. 

Zjedliśmy śniadanie. Wszyscy nauczyciele powiedzieli, że nie możemy kupić czipsów na drogę. 
***
Została z nami jedna nauczycielka, wicedyrektorka, wcześniej była przeciwniczką czipsów. Inni nauczyciele poszli. Chłopacy zapytali czy mogą kupić czipsy. Odpowiedź pani - MEGA :
"Kupujecie, co chcecie, dzieciaki"
I tu widać wpływ otoczenia. Na sto procent.


Pojechaliśmy do Gdyni, na przedstawienie w teatrze muzycznym. Dotarliśmy godzinę przed czasem, więc każda klasa poszła w swoją stronę - my na plac zabaw i lody, D- do Sturbuksa'a. Natomiast A ( ich wychowawczynią jest pani od historii) stało przed teatrem -_- .


Nie wiem, czy przedstawienie było fajne, bo zasnęłam. Ewidentnie czułam wyczerpanie. Dzień wcześniej spałam pięć godzin przed wyjazdem na wycieczkę, sześć w tym ośrodku. Dziewięć godzin snu, na dwa dni... Naprawdę? Mam tylko 12 lat, więc nie mam wytrzymałości, jak dorosły człowiek, w tym przypadku nauczyciel. Do tego odurzenie aviomarinem.


Następnie udaliśmy się na obiad i statek - Błyskawicę. Po tych atrakcjach pojechaliśmy do gdańskiego zoo. Podróż była długa, nie wiem czemu, bo właściwie odległość między Gdańskiem i Gdynią nie ma zbyt wiele kilometrów.


W zoo zjadłam gofra i lody oreo - pyszne. Z koleżanką i przyjaciółką poszłyśmy do żyrafiarni. Chodziliśmy po zoo. Naprawdę świetne miejsce!



Droga powrotna minęła mi na dyskusjach z Adamem, słuchaniu muzyki i " Franklin ma ebole ".
Wycieczka była świetna! Pozostanie dla mnie miłym wspomnieniem!
Pozdrawiam!


~Zuzu

niedziela, 17 maja 2015

Moje wypociny o tym co działo się kiedy nic nie pisałam :D Będzie pozytywnie :D

Hej!

Ostatnio nic nie pisałam. Wiecie - koniec roku szkolnego. Trzeba się wysilić i podciągnąć oceny.
Piękna pogoda. Rolki. Sen po 6-7 godzin. Wycieczka szkolna. Konkurs literacki.

Tak, to powody mojej nieobecności. Ostatnie dni były wspaniałe! Ogólnie to wycieczka szkolna ( o której napiszę w kolejnym poście) pokazała mi granice wytrzymałości ludzkiej. I to, że można zasnąć na ciekawym przedstawieniu w teatrze muzycznym :D . Ale o tym w następnym poście. O wycieczce. Tak, a we wtorek test kompetencji, o którym dowiedziałam się dziś ( niedziela). Nie skomentuję tego :D . Oj, chyba moje wypowiedzi w tym poście nie są zbyt złożone ;) . 

Dzisiaj ogarnęłam bloga. Jutro nauka. Jestem na dobrej drodze do upragnionego celu - OGARNIĘCIA :D . Do upragnionego dnia zostało natomiast tylko 41 dni ( WAKACJE ). Chociaż... Czy to takie upragnione... Polski.... Głupawka na polskim... Oj, nie taki upragniony. Aczkolwiek w przyszłym roku szkolnym czeka mnie konkurs przedmiotowy z języka polskiego. Jak wiadomo - apetyt rośnie w miarę jedzenia. A tegoroczne dobre wyniki z tego przedmiotu - powiększyły moje marzenia o zostaniu laureatką :D. No i oczywiście przesympatyczna nauczycielka, której doskonałość odkryłam dopiero w tym roku ( hah, jak to brzmi :D ). Ale naprawdę jest super - pod każdym względem :) .

I pozdrawiam moją kochaną mamę, która na pewno czyta cały post :D 

To tyle z moich wypocin. Nie wiem, czy wiele osób to przeczyta, ale mam nadzieję, że nie jest tak tragicznie ;). Pisząc posta nabrałam dobrego humoru :D Kocham tego bloga, choć czasem mnie wkurza - jak wszystko :D Życie jest piękne!


Pozdrawiam!
~Zuzu
PS Zmieniłam podpis - na moją "ksywkę szkolną" :D .

poniedziałek, 4 maja 2015

ULUBIEŃCY KWIETNIA 2015

Hej!
Dzisiaj mam dla Was ulubieńców kwietnia. Dodałam nową kategorię - aplikacja miesiąca. Zapraszam!

PIOSENKA


FILM


"Żony Hollywood"

Serial jest świetny z jednego powodu - BEKA Z NIEGO JEST!!! :D Haha, w ostatnim odcinku były króliczek Playboya stał w korku, bo jechał odebrać swoją mamę z lotniska, dodając, że do piesków przyjedzie babcia :D :D :D .

KSIĄŻKA

"Chłopcy z Placu Broni"
  

JEDZENIE


PICIE


WYDARZENIE

Zdecydowanie będzie to sobota, kiedy zostałam przez cały dzień sama w domu. Rodzice pojechali ogarnąć działkę przed majówką, a ja cały dzień spędziłam na podwórku. Jedliśmy lody, byliśmy na tarasie, robiliśmy pokazy tańca i wiele innych fajnych rzeczy. :)

BLOGI


APLIKACJA


Snapchat

To tyle w tych ulubieńcach. Mam nadzieję, że post się Wam spodobał. :)
Pozdrawiam!
~Zuzik